niedziela, 2 lutego 2014

Rozdział 14

 - Ważny sprawdzian – powiedziałam sarkastycznie, gdy byliśmy już w samochodzie.
 - Może ma jakiś, albo poprawia – wzruszył ramionami Damian.
 - Chodzimy do jednej klasy. Nie ma jutro żadnego sprawdzianu. Ona, wzorowa uczennica miałaby poprawiać jakiś sprawdzian? To raczej nie możliwe – powiedziałam.
            Chwila ciszy.
 - Dlaczego miałaby kłamać? – usłyszałam pytanie. Pomyślmy… bo wie, że nie lubię jej nowego chłopaka? Bo wie, że pewnie byłabym na nią zła? Może i bym była, ale lepiej powiedzieć prawdę a nie kłamać.
 - Sama nie wiem – powiedziałam i przetarłam czoło zdrową ręką. – Ale skoro nie chciała z nami pogadać to jej sprawa. – Wzruszyłam ramionami.
 - Dokładnie. Przynajmniej mamy czas dla siebie – oznajmił Damian i uśmiechnął się.
Zaśmiałam się.


            Nawet ma rację. Jesteśmy ze sobą od soboty. Czyli od 28 kwietnia. A nasze randki to był tylko szpital. Miałam być w nim tylko do niedzieli, ale pan Henderson uparł się, żeby zrobić mi jeszcze jakieś dodatkowe badania. I tak przeciągnęło się do środy. Na szczęście ten gips ściągną mi już 20 maja. Trzeba wytrzymać.
 - To jak? Nasza pierwsza randka? – spytałam spoglądając na chłopaka.
 - Oczywiście.
 - Tylko gdzie jedziemy?
 - Zobaczysz skarbie – powiedział puszczając mi oczko. - Mam nadzieję tylko, że Ci się to spodoba.
            Znowu niespodzianka. Muszę przyznać, że zaczynają mi się podobać.
Po kilkunastu minutach samochód zaparkował pod kinem. Już wiem, o co w tym jego ostatnim zdaniu chodziło.
            Chłopak spojrzał na mnie. Uśmiechnęłam się. To miejsce chodź pewnie nie będzie dla mnie wspaniałym miejscem, to i tak będę tu przyjeżdżać. W końcu gorsze było gdzie indziej.
 - Na jaki film idziemy? – spytałam i wyszłam z samochodu.
 - Yy.. – potrząsnął głową. - Tego dowiesz się w środku. Ale wszystko w porządku? – spytał z troską.
 - Tak. W najlepszym. A dlaczego miałoby być inaczej?
 - Myślałem, że..
 - Zapomnij o tamtym – powiedziałam szybko. – Po za tym pamiętasz to, co powiedziałeś wtedy pod moim domem?
Pokiwał głową.
 - Powiedziałeś, że przy Tobie nic mi się nie stanie i nikt mnie nie skrzywdzi – chłopak pochylił się nade mną i złożył delikatny pocałunek na moich wargach.


            Stado motyli zawirowało mi w brzuchu. Dawno nie czułam czegoś takiego. Ostatni raz w szpitalu. I bardzo mi tego brakowało.
 - Lepiej chodźmy, bo spóźnimy się na film.
 - ok. A zdradzisz, jaki? Zaraz i tak będę wiedzieć – nalegałam dalej.
 - Bądź cierpliwa – powiedział i ruszyliśmy w stronę kina.
            Nie sądziłam, że w środę po południu w kinie może być taki tłok. Aby dojść do kasy musieliśmy się nie źle przepychać. W końcu udało to się nam.
 - Poczekaj tu, ok.? – poprosił Damian. Nie chętnie się zgodziłam.
            Już po chwili szliśmy w kierunku sali, w której za 6 minut mieliśmy oglądać film, którego tytułu nadal nie byłam świadoma.
 - No to zaraz będę w końcu wiedzieć, jaki to film – powiedziałam, gdy zajęliśmy swoje miejsca.

 - Myślę, że Ci się spodoba – szepnął mi do ucha Damian. A gdy tylko seans się rozpoczął wiedziałam, że chłopak trafił w dziesiątkę z wyborem filmu. 


3 komentarze:

  1. Rozdział cudowny. Z niecierpliwością czekam na kolejny :)
    Pozdrawiam ;**

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział boski a czy kiedyś było inaczej ? Jesteś utalentowana . Czekam na next i zapraszam do siebie
    http://loved-you-firstt.blogspot.com/?m=1 na kolejny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej :) strasznie fajny blog ;) już się nie mogę doczekać kolejnego rodziału ;D

    OdpowiedzUsuń